SOCIAL MEDIA
Daria Rybicka - dietoporady | Udane wakacje z dzieckiem
53
post-template-default,single,single-post,postid-53,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,side_menu_slide_from_right,qode-content-sidebar-responsive,transparent_content,columns-3,qode-theme-ver-13.0,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

Udane wakacje z dzieckiem

 

Udane wakacje z trzylatkiem są możliwe. Mało tego. Udane wakacje możliwe są również z dwójką dzieci!

Myślę, że są dzieci, które ze swojej natury są „bezproblemowe” w podróży. My mamy jednak energicznego i powiedzmy „charakternego” trzylatka. Juluś kiepsko też reaguje na zmiany, staje się wtedy nerwowy. Dokładając do tego 2 miesięcznego niemowlaka nastawialiśmy się, że te rodzinne „wakacje” mogą być dla nas delikatnie mówiąc „trudne”. Zwłaszcza, że pogoda nam nie dopisała i codzienne leżenie na plaży nie wchodziło w grę.

Jestem bardzo zadowolona z tego urlopu, bo udało nam się spędzić naprawdę fajny, rodzinny czas. Dlatego podzielę się z wami naszymi doświadczeniami.

 

Cel

U nas był jasno określony. Założyliśmy, że jest to czas dla Julcia. Tydzień spędzony w 100% z obydwojgiem rodziców, pełen radości i pozytywnych wspomnień. A co z nami? Dla nas dużą satysfakcją okazało się być to, że spędziliśmy ten czas w spokoju 😉

Planowanie

Wieczorem sprawdzaliśmy pogodę i decydowaliśmy, co chcemy robić kolejnego dnia. Dzień planowaliśmy tak aby każdy z nas miał coś dla siebie. Jeśli Juluś chciał jechać na plażę, to wybieraliśmy taką, którą ja uwielbiam – Orłowo. Dzięki temu każdy z nas był zadowolony. Zwykle każdy dzień był dostosowany do Julcia, ale my również mieliśmy dla siebie choć jedną przyjemność. Czasami było to wcześniejsze pójście spać, czasami w ciszy wypita kawa, czy coś pysznego do jedzenia.

Rytm dziecka

Przy planowaniu dnia braliśmy pod uwagę naturalny rytm funkcjonowania Julka. Nie robiliśmy nic na siłę. Nowe miejsce i codzienne atrakcje spowodowały, że przesunęły się drzemki. Nie walczyliśmy z tym, dzięki czemu uniknęliśmy zmęczenia i zdenerwowania Julka. Spał wtedy, kiedy potrzebował. Zdarzało się, że drzemka wypadała późnym popołudniem. Wtedy oczywiście szedł spać później, ale wykorzystaliśmy takie wieczory na wspólne spędzenie czasu.

Czas dla siebie

Oczywiście większość czasu spędzaliśmy razem, ale znaleźliśmy również przestrzeń tylko dla nas. Były takie momenty, że dzieliliśmy się opieką nad chłopcami. Kilka razy zrobiliśmy tak, że Juluś spędzał czas tylko z jednym z nas bez obecności brata. Kiedy jednego dnia odwiedził ze mną oceanarium, to drugiego dnia pojechał z tatą do Aquaparku. Myślę, że wszystkim wyszło nam to na dobre…. Do tego dawaliśmy sobie z Jarkiem choć chwilę oddechu. Kiedy miałam ochotę wypić w spokoju poranną kawę po śniadaniu, Jarek zabierał chłopców na spacer. Jeśli Jarek Potrzebował krótkiej chwili oddechu, to wychodziłam z chłopcami na dwór.

Te wakacje uświadomiły mi, że jesteśmy naprawdę sprawnie działającym teamem.

Jedzenie

Świadomie decydowaliśmy się na miejsca, które oferowały super jedzenie. To zdecydowanie była ta część dnia, która nas rodziców miała dopieścić. Dlatego na naszej liście obiadowych miejscówek znalazła się między innymi restauracja F.Minga. Juluś miał serwowane zupki i makaron, który uwielbia. A my dogadzaliśmy swoim podniebieniom zupą rybną, czy obłędnym dorszem z puree ziemniaczanym i warzywami.

Nocleg

Wybierając miejsce szukaliśmy takiego abyśmy wszyscy czuli się komfortowo. Nie chcieliśmy jechać do „wypasionego” hotelu, denerwować się, że dziecko głośniej się zachowuje, a my się stresujemy, że w tym momencie przeszkadza innym gościom. Zatrzymaliśmy się w siedlisku Molmare (okolice Pucka). Dom jest otoczony polami i lasem w niedalekiej odległości od morza, na które mieliśmy widok z okna. Dla nas super rozwiązaniem było ogrodzone podwórko, gdzie Juluś mógł sobie szaleć. Dużo radości dały mu zwierzęta – łagodny pies Bosman, lubiący dzieci kot i faworyt Julka: udomowiona świnka. Jedzeniowo – to był strzał w dziesiątkę. Smaczne, urozmaicone śniadania dla nas, czy ukochane przez Julka naleśniki, które skradły jego serce 😉

Atrakcje dla dziecka

Każdego dnia mieliśmy zaplanowane coś, co zainteresuje Julka. Plaża w dni, kiedy była ładna pogoda. Oceanarium, czy Aquapark, kiedy ta nie dopisywała. Nauczyliśmy się też odpuszczać. Chciałam odwiedzić Centrum Nauki Experyment w Gdyni, zakładałam że to będzie super atrakcja dla Julka. Tego dnia okazało się, że najlepszą atrakcją dla niego była plaża i zlokalizowany na niej plac zabaw. Pełnia szczęścia nastała, kiedy dostał traktor (ulubione zabawki Julka) i gofra. A my tego dnia mieliśmy spokój, patrzyliśmy na zadowolone dziecko popijając kawę.

Czasami wystarczyły naprawdę małe „rozrywki” – spacer po plaży, gofry, lody, beztroskie szaleństwa na rowerze wśród pól, czy kopanie dołów w piasku. Na pewno warto zabrać ze sobą jakieś ulubione zabawki dziecka. U nas małe traktorki często ratowały sytuację. Do tego duża koparka, którą kupiliśmy na jakimś straganie i nasze dziecko było przeszczęśliwe 😉

Miejsca, które polecamy

Pozytywnym odkryciem była dla nas Gdynia. Dużo atrakcji, pyszne jedzenie i większy spokój niż w Gdańsku. Jeśli będziecie w okolicy warto odwiedźić:

Oceanarium w Gdyni

Nie powala na kolana, ale zawsze to coś nowego dla dzieci. Warto iść rano – jest duża szansa na uniknięcie kolejek 😉

Aquapark Reda

Nowy kompleks basenowy, raj dla dzieci. Zjeżdżalnie, olbrzymie akwarium z rekinami , które naprawdę robi wrażenie. Jest tylko jedno ale …. gigantyczne kolejki. Warto się tam wybrać w słoneczny dzień, kiedy wszyscy są na plaży 😉 i na pewno z samego rana, zaraz po otwarciu.

Plac zabaw na plaży miejskiej w Gdyni

Takie małe, a cieszy 😉 Duży plac zabaw zlokalizowany na głównej plaży w Gdyni okazał się strzałem w dziesiątkę. Wizyta w oceanarium i zabawa na placu zabaw zlokalizowanym w pobliżu okazały się wystarczającą atrakcją na jeden dzień. A dla nas genialne rozwiązanie, bo bezpośrednio przy nim była nasza ulubiona restauracja F. Minga. Także wszyscy byli zadowoleni.

Podróżowanie z niemowlakiem

Moim zdaniem podróżowanie z dzieckiem, które jeszcze nie chodzi to idealny czas na urlop. Dzięki temu, że karmię piersią nie mieliśmy żadnych problemów organizacyjnych. A kiedy zdarzały się momenty, że Kubuś potrzebował być bardzo blisko mnie, motałam go w chustę i problem był rozwiązany.

Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku uda nam się zorganizować jakiś krótki, rodzinny wyjazd.

 

Dajcie znać jakie są Wasze metody na wakacje z dziećmi. Chętnie je wykorzystam.

 

dietoporady-daria-rybicka-udane-wakacje-z-dzieckiem-00023 dietoporady-daria-rybicka-udane-wakacje-z-dzieckiem-00009

1Comment

Post A Comment